| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Kage

Dołączył: 24 Mar 2006 Posty: 174
|
Wysłany: Pon Wrz 18, 2006 11:34 am |
|
|
|
Już kolejny raz trafiam na materiały krytykujące system Tsunami. Mówi się w nich o megalomanii cechującej uczących się tego stylu, o braku poszanowania dla innych styli i wiele tego typu określeń. Mówi się też, że styl jest nieskuteczny, a odrzucenie rywalizacji sportowej uniemożliwia sprawdzenie umiejętności i skuteczności nauczanych w karate Tsunami technik. Poza tym jest on odrzucany przez wielu nauczycieli innych styli, bo Tsunami powstało w Polsce (ale nikt już nie powie, że z inicjatywy nauczycieli innych styli -Polaków i nie tylko). Poza tym zarzuca się błędy senseiom, brak przyszłości dla uczących się i mnóstwo innych rzeczy, których nie warto przytaczać (wystarczy wpisać "karate tsunami" w dowolnego szukacza i oprócz stron federacji i klubów wyświetla się cała masa tych komentarzy).
Dlatego postanowiłam zabrać głos. Otóż uczyłam się karate-do Tsunami przez 3 lata. Zacznę od tego, że na pierwszy trening szłam już z pewną wiedzą ogólną na temat sztuk walki, styli walki a przede wszystkim różnic stylowych w karate. Zamierzałam trenować Shotokan lub Kyokushin, ale bardziej losowo i z przyczyn już niezależnych trafiłam do Tsunami.
Wcześniej już czytałam publikacje na temat Tsunami i powiem szczerze, że nabrałam dużego dystansu do "tego" karate. Naprawdę wyglądało na strasznie wywyższający się styl. Pierwsze treningi zaczęłam więc z dużym dystansem do słów nauczyciela i z myślą, że pewnie wkrótce i tak przejdę do Shotokanu. Szukałam u nauczycieli i starszych uczniów oznak tego, co głosiły wszelkie opinie i charakterystyki które wcześniej przeczytałam. Szukałam tej megalomanii, błędów, wszystkiego. I nic nie znalazłam!
Treningi były bardzo ciężkie, po niektórych ciężko było mi chodzić przez kilka dni. Żadnej taryfy ulgowej dla dziewczyn. Pierwsza krew z nosa chyba po miesiącu ćwiczeń -mój błąd, moja nauczka. Wszyscy chętnie pomagali "nowym"ale też wymagali od nas dużo już na samym początku. Każda technika, choćby najprostsza była tłumaczona długo i dokładnie, tak by każdy zrozumiał istotę ruchu i sam eliminował błędy. Wszystko powtarzane po tysiąckroć, a potem w kumite, gdzie źle opanowana technika po prostu przynosiła straty i każdy widział swój błąd, bo partner (często bardziej zaawansowany), pokazywał i wyjaśniał co nie gra w moim uderzeniu. Próbowałam więc tak długo, aż w końcu stwierdził, że "może być".
Nauczyciel też był po prostu wspaniały. Tłumaczył wszystko, o co tylko się go zapytało (na początku miałam mnóstwo pytań, również odnośnie przeczytanych przeze mnie publikacji dotyczących stylu). Wymagał dyscypliny, zaangażowania, musieliśmy dawać z siebie wszystko. Nigdy nas nie wyzywał ani nie obrażał, co najwyżej żartował. Nie pamiętam też żeby kogoś uderzył (wyłączając poglądowe kumite z bardzo zaawansowanymi) lub ukarał za brak umiejętności. Naprawdę zajęcia były prowadzone bardzo profesjonalnie, a niejednokrotnie podejście do ucznia było indywidualne.
Swoje umiejętności miałam możliwość sprawdzić i porównać ze znajomymi z innych klubów i styli i możecie mi wierzyć, że mimo, że jestem dziewczyną, poziom był wyrównany. Być może dlatego, że u nas normą było dobieranie partnerów do kumite tak, by początkujące dziewczęta walczyły np. z brązowymi pasami.
Po 2 latach z grupy początkującej z zapisów w której byłam ja, zostało może 7 osób. Na początku było ponad 20. Po 3 latach regularnie trenowałam tylko ja i 3 kolegów.
Możecie powiedzieć, że bronię tego stylu, bo sama się uczyłam i jestem to winna nauczycielom. Ale nie podaję nazwy klubu, nazwisk, miejscowości, żebym mogła napisać prawdę.
Karate nauczyło mnie wielu rzeczy, odpowiedzialności, opanowania, żeby nigdy się nie poddawać. Nauczyciele doceniali nasz zapał, uczyli nas więcej, poznawaliśmy cechy innych styli, techniki, postawy, kata. Często byliśmy jeszcze jako białe pasy delegowani do prowadzenia treningów z dziećmi, do wyjaśnienia techniki oi-zuki początkującemu. Walcząc z dzieckiem, musieliśmy pozwolić mu na atak, ale też bronić się tak, by nie zrobić mu krzywdy. Na egzaminach na kolejne stopnie umieraliśmy z wysiłku. Z nauczycielem i innymi senseiami gawędziliśmy czasem do późnej nocy na zgrupowaniach. Poznaliśmy wiele nowych technik, opowieści, ciekawostek z życia mistrzów, innych sposobów na życie, bo nasi nauczyciele po prostu żyli budo. Niektórych zdołali zarazić tą pasją i ci ludzie trenują do dziś. I będą jeszcze długo.
Za każdą techniką stoi człowiek i dlatego uważam, że krytykowanie jakiegokolwiek stylu jest nie na miejscu. Oczywiście to jest tylko moje zdanie. Ja ze swojej strony jestem bardzo wdzięczna, że los ułożył się tak a nie inaczej i że trafiłam właśnie do tego klubu i poznałam tych ludzi.
Juz nie trenuję Tsunami, ale zapewne tylko tymczasowo, bo na czas studiów zamierzam zająć się innym stylem, ale również karate tradycyjnym. To co człowiek słyszy, czyta na temat Karate-do Tsunami jest często efektem obserwacji z zewnątrz. Może w niektórych klubach faktycznie nie jest wesoło, nie mogę za to ręczyć, bo nie znam przecież wszystkich uczących tego stylu. Ale takich nauczycieli jakich miałam zaszczyt poznać (zaszczyt to dobre słowo) i trenować pod ich okiem, można życzyć wszystkim trenującym sztuki walki.
Piszę to, żeby wyjaśnić, że nie warto także i pod tym względem wierzyć stereotypom. To, że styl utworzono niedawno w Polsce jest głównym zarzutem. Mówi się, że jest to też styl bez przyszłości. Moim zdaniem niesłusznie. To my jesteśmy przyszłością karate-do Tsunami. To jest w końcu karate i opiera się na dobrych starych zasadach.
Nie chcę tutaj mówić, że Tsunami to styl "najlepszy". Nie ma takiego stylu. Poza tym za każdą techniką stoi człowiek. A jaka jest najlepsza technika? Skuteczna! Nikt nie ustawi przecież styli w kolejności od najbardziej do najmniej skutecznego, bo choćby nie wiem jak się starał, nie uda się.
To tyle z mojej strony. Zaznaczam, że jest to tylko moje osobiste zdanie.
Zapraszam do dyskusji.  _________________ dlaczego jestem
i czym jestem...
dlaczego teraz
a nie wcześniej...
dlaczego żyję
i po co żyję...
przez całe życie
nie odkryję...
|
|
| Powrót do góry |
|
|
mottomo


Dołączył: 19 Kwi 2006 Posty: 211 Skąd: Gliwice
|
|
| Powrót do góry |
|
|
Kage

Dołączył: 24 Mar 2006 Posty: 174
|
|
| Powrót do góry |
|
|
mottomo


Dołączył: 19 Kwi 2006 Posty: 211 Skąd: Gliwice
|
Wysłany: Pon Wrz 18, 2006 8:22 pm |
|
|
|
Apropos mistrza: Funakoshi wracał do czekającej w domu żony, niosąc ciasteczka, które udało mu się kupić po tygodniu ciężkiej pracy. Wieczorem wybrał się w podróż. Nagle drogę zastąpili mu rabusie. Rozczarowali się tym, że ich łupem padnie zaledwie kilka ciasteczek. Lecz cóż, dobre i to. Mistrz oddał im je bez wahania, pozdrawiając ich na drogę. Jako ekspert sztuk walk, mógł bez żadnej trudności poradzić sobie z rabusiami. Mimo to z wielką pokorą i szacunkiem potraktował napastników. Po powrocie opowiedział przygodę dwóm mistrzom u których pobierał nauki. Co w takim razie zaniosłeś żonie? - zapytał jeden z nich. Na to Funakoshi odpowiedział: Skoro bez sprzeciwu oddałem rabusiom ciasteczka, żonie przyniosłem serce przepełnione modlitwą. Nauczyciele nie mogli ukryć swej wielkiej radości. Jeden zaś z nich wykrzyknął: Wreszcie zrozumiałeś na czym polega karate!
paradoksalnie ćwiczy się po to żeby się nie bronić (przynajmniej wtedy gdy nie jest to absolutnie konieczne), ciekawe
Funakoshi zawsze twierdził, iż "karate to przede wszystkim unikanie przemocy". "Trenujcie po to, żebyście byli słabi", "zwycięstwo w pojedynku o nieistotne sprawy jest głupotą!", "uderzyć człowieka za to, że jest głupcem, oto dopiero głupota!".
baaardzo ciekawa ideologia.  |
|
| Powrót do góry |
|
|
krzychos7


Dołączył: 13 Maj 2006 Posty: 559 Skąd: Warszawa
|
|
| Powrót do góry |
|
|
Kage

Dołączył: 24 Mar 2006 Posty: 174
|
Wysłany: Wto Wrz 19, 2006 8:07 am |
|
|
|
tak, tę historię o Funakoshim nasz sensei opowiedział nam kiedyś po treningu. bo przecież należy "zwyciężać ustępując". a każda walka ominięta jest wygrana (nawet Yagyu Munenori potwierdził to w "Heiho Kadensho").
co do skuteczności, to naprawdę wiele zależy od człowieka. ktoś kto obija się na treningach, a egzaminy zdaje ładnie i błaga nauczyciela o dopuszczenie do zdawania na kolejny stopień, na pewno wiele się nie nauczy zarówno teoretycznie jak i praktycznie. przecież słyszałam, że w niektórych klubach można mieć 1dan po 3 latach treningu! (u nas trenujący nieprzerwanie od 12-15 lat mieli średnio 3-1kyu)... _________________ dlaczego jestem
i czym jestem...
dlaczego teraz
a nie wcześniej...
dlaczego żyję
i po co żyję...
przez całe życie
nie odkryję...
|
|
| Powrót do góry |
|
|
JacG

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Pon Cze 11, 2007 4:38 pm |
|
|
|
Ja powiem tak, Karate ogolnie jest malo skuteczne choc to zalezy od stylu a najwazniejsze metod nauczania, choc jesli ktos chce umiec walczyc dobrze w stojce i taki ma cel to polecam kickboxing, boks lub muay thai.
Odnosnie Tsunami to moim zdaniem szkoda sie wypowiadac nawet, o zalozycielu tego stylu tak samo... i te prezentowanie technik za pomoca lopaty... Zalozyciel tego stylu autorytetem jesli chodzi o walke jest zerowym, widac to w jego wypowiedziach. Techniki sa rowniez bardzo niepraktyczne. Jesli ktos sie chce nauczyc walczyc skutecznie to na Karate Tsunami na pewno sie nie nauczy, a jesli ktos chce to trenowac z innych pobudek to ok. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Tarik


Dołączył: 21 Paź 2005 Posty: 90 Skąd: 15NM from EPKT (50° 18' N 19° 10' E)
|
Wysłany: Wto Cze 12, 2007 9:27 pm |
|
|
|
Nie wiem czy w ogóle można powiedzieć, że którakolwiek sztuka walki jest najlepsza do obrony w życiu codziennym. Nie ma się co oszukiwać, takie starcia nigdy nie wyglądają jak na filmach, a i mało kto jest w stanie użyć choćby małej cząstki swoich umiejętności. Krótko mówiąc, na niespodziewany atak może mieć problemy odpowiednio zareagować osoba która nacodzień się tym zajmuje. A w życiu nie uwierzę, że zwykły "szarak" jest w stanie zagrożenia zachować spokój i w miarę racjonalnie ocenić sytuację i odpowiednio zareagować.
Co do Karate Tsunami to za wiele nie mogę na ten temat powiedzieć... raz byłem na "pokazie" tego karate i niestety muszę powiedzieć, że była to porażka, oczywiście pod względem estetycznym (nie mnie oceniać technikę), a osoby uczestniczące w pokazie nie były, że tak powiem najniższe w "łańcuchu pokarmowym". _________________ "... Sa rzeczy ktore trzeba w zyciu zrobic i robi sie je, ale nigdy o nich nie mowi ..."
|
|
| Powrót do góry |
|
|
JacG

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Sro Cze 13, 2007 7:24 pm |
|
|
|
Tarik oczywiscie,ze nie mozna wskazac jednej najlepszej ale mozna wymienic te, ktore sa skuteczniejsze co juz nie raz zostalo udowodnione i np bardzo skuteczne sa style jesli chodzi o stojke takie jak boks, kickboxing, muay thai a jesli chodzi o parter bjj,zapasy, judo, sambo. Najlepiej oczywiscie byc wyszkolonym dobrze i w stojce i parterze bo np na ulicy trzeba umiec sobie w miare radzic w kazdej plaszczyznie, ale wlasnie w to czy sie wygra na ulicy czy nie zalezy od setkow czynnikow, w zyciu bywa roznie.
Tylko wlasnie jesli kogos glownym celem jest skutecznosc w walce i ma jakies pojecie o tym co dobre w takim celu to raczej nie pojdzie na aikido czy kung fu czy tsunami bo wlasnie ulica to nie film xD Tylko wybierze sie na jakis skuteczny styl stojkowy lub parterowy np na takie ktore wymienilem, lub po prostu zapisze sie do klubu gdzie trenuja pod katem MMA gdzie laczy sie stojke i parter. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kakashi


Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 30 Skąd: ostrowiec
|
Wysłany: Czw Cze 14, 2007 2:46 pm |
|
|
|
Ja chodziłem na karate tsunami przez 1 rok w ostrowcu.
Nie uwarzam, żeby było złe. Fajne były treningi.
Jak ktoś chce chodzić to polecam.
A takie komentarze na internecie to piszą zazwyczaj ludzie, uczący się innych stylów, gdzie ktoś im powtarza: "twoj styl jest najlepszy, a inne to gówno", albo tacy co nie mają żadnego pojęcia na temat tego stylu. |
|
| Powrót do góry |
|
|
JacG

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Czw Cze 14, 2007 4:21 pm |
|
|
|
Kakashi wymien mi jednego zawodnika z Tsunami ktory cos osiagnal walczac na zasadach MMA lub K1, nie wymienisz bo takich nie ma, a czy ja mowie,ze inne style to gowno? wymienilem wiele stylow ktore sa skuteczne i jest to udowodnione jest takich stylow jeszcze wiecej ale Tsunami to kpina a zalozyciel tego stylu o walce pojecia nie ma najmniejszego.
Tutaj zalozyciel Tsunami wypowiada sie o galach Pride.
http://www.youtube.com/wa...mp;search=
O co gosciowi chodzi? o to,ze zaden z jego zawodnikow ani on sam nie wytrzymal by nawet pol minuty walczac w MMA, wiec temu uwaza,to za zle? a pojecia jesli ktos nie ma to on sam.
Teraz patrzcie na to jakis gosc pokazuje kata z Tsunami, i podobno 'niezly gosc'
http://www.youtube.com/watch?v=3O6FpCUImN0
To jest czyste smiechu warte, to juz lepsze kata zrobi dziecko. A Tsunamisci takie cos na zawody wystawiaja xDD.
A teraz kilka zdjec z technikami ktore prezentuje wspanialy Ryszard Murat zalozyciel Tsunami. Eskpert od walki.
http://img475.imageshack....153bt3.jpg
http://img107.imageshack....115eb8.jpg( to ma byc duszenie? hahahahahaha on chyba nigdy w zyciu nie widzial jak duszenie wyglada)
http://img265.imageshack....113ff6.jpg
http://img107.imageshack....117ef3.jpg
Wiec co jak co, ale na karate tsunami walczyc to sie nie nauczy a gadki o tym,ze ten styl moze byc skuteczny sa wrecz smieszne. Tzn ja nie mam nic przeciwko jak ktos chce niech sobie trenuje, ale przypadkiem niech nie mowi,ze to styl skuteczny. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kakashi


Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 30 Skąd: ostrowiec
|
|
| Powrót do góry |
|
|
JacG

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Czw Cze 14, 2007 7:16 pm |
|
|
|
Kakashi rzecz w tym,ze te zdjecia zostaly opublikowane przez zalozyciela stylu Karate Tsunami Ryszarda Murata
http://karatedotsunami.pl/
Zobacz sobie dzial 'tsunami' i 'system tsunami' tam sa wlasnie te zdjecia w w ktorych sam Murat wystepuje by zaprezentowac tsunami wraz z opisami technik i sytuacji... i gdy takie cos czytam z oficjalnej strony to mam pewnosc,ze ten paralityk tez Tsunami prezentowal. Widzisz ,ze techniki ze zdjec sa durne... a to wlasnie zalozyciel stylu ktory trenujesz je opublikowal jako pokaz Tsunami. Wiec jak mozna mowic o jakiejkolwiek skutecznosci tego stylu jak zalozyciel pokazuje,ze totalnie nie ma zadnego pojecia, i jeszcze te lopaty i sierpy.... |
|
| Powrót do góry |
|
|
Rikimaru

Dołączył: 28 Gru 2007 Posty: 2 Skąd: Polska
|
Wysłany: Nie Lut 10, 2008 11:11 am |
|
|
|
heh.. Tez chodziłem na karate do tsunami w Ostrowcu przez 3 lata... nauczyciel główny renshi był średni że tak powiem, niedogadywałem sie z nim i troche sie go bałem. Za to lubiałem Senseia z drógim Dan. Co do waszych wypowiedzi to uczono nas że każdy styl jest skuteczny, niema stylu najlepszego kazdy jest dobry. Takie pisanie ze tsunami jest nie skuteczne to bzdura, trzeba wciągnac i poświęcic sie treningowi wtedy doznaje sie pewnego rodzaju oświecenia polegającego na zrozumieniu pewnych rzeczy. Ja trenowalem tam szybkie i silne ciosy i to sie sprrawdzalo by nietrenujący sa zazwyczaj wolniejsi.
Zapomniałem dodac że twórcą systemu psychofizycznego Tsuanmi był Daruma żyjący w V wieku, wiec to niejest zasluga polaków. Niewiem z kad takie rzeczy wymyśliliście :) |
|
| Powrót do góry |
|
|
JacG

Dołączył: 09 Cze 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Czw Mar 20, 2008 10:22 pm |
|
|
|
Rikimaru zapraszam na
http://www.karatedotsunami.pl/ i wejdz w dzial historia
"System tsunami założył w 1979 roku prawnik Ryszard Murat." nie znam sie na tym stylu, ale oficjalnie ten czlowiek uznaje sie,za jego tworce;PP.
A ta strona z tego co mi wiadomo jest oficjalna strona w polsce tego stylu.
Tu cos rowniez http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Murat
A co do stylow, fakt faktem walczy czlowiek a nie styl, ale wezmy pod uwage, ze jedne style skupiaja sie bardziej na skutecznych i realnych rozwiazaniach a inne nie. Kto sie interesuje MMA ten wie co trenuja ludzie startujacy w tej formule zawodow. A oczywista sprawa jest, iz zawodnicy mma sa najlepszymi fighterami, trenuja kazda plaszczyzne, stojke, parter. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Rikimaru

Dołączył: 28 Gru 2007 Posty: 2 Skąd: Polska
|
Wysłany: Pon Lip 28, 2008 10:26 am |
|
|
|
| Jeśli chodzi o trening to najskuteczniejszym rozwiązaniem była by praktyka fizyczna. Jest to nimożliwe we współczesnych oficjalych szkołach karate ponieważ na zajęciach dochodziło by do częstych uszkodzń złamań itd. ludzie często się bijący napewno zyskują doświadczenie i odwage ale nie wolno zapominać o spuściźnie, zasadach i tradyji karate. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
|