Wyszukiwarka
Strona głównaFAQRegulaminUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj się, by sprawdzić wiadomościProfilZaloguj

własna twórczość..... ? hmmmm

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu Forum Japonia :: Literatura    
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shinto



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 95

 Post Wysłany: Sro Kwi 26, 2006 9:32 am   Odpowiedz z cytatem
mam pytanko, prześledziłem troszke forum i nie znalazłem podobnego topiku.....
piszecie własne opowiadanka związane lekko z czymkolwiek japońskim ?
chetnie bym poczytał i się podzielił,
więc jak ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fukuro



Dołączył: 18 Kwi 2006
Posty: 5
Skąd: Zielona Góra/Słubice

 Post Wysłany: Sro Kwi 26, 2006 9:08 pm   Odpowiedz z cytatem
Niedługo coś napisze jak będe miał czas:)) heheh bo narazie troche mi go brakuje :/:/:/ :wink:


Ostatnio zmieniony przez Fukuro dnia Czw Kwi 27, 2006 9:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Shinto



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 95

 Post Wysłany: Sro Kwi 26, 2006 10:23 pm   Odpowiedz z cytatem
hmmm....
no to może ja wkleje swoje....

Śnieg sięgał mu do kolan, co kilka kroków przystawał żeby zaczerpnąć tchu, ale bardziej mu zależało na tym czy go nikt nie śledzi. Zobaczył ogień, jakiś dom, gospoda. Wszedł do środka obolały, próbował nie przyciągać wzroku, nieskutecznie. Usiadł przy stole w rogu, zamówił jakieś pieczone mięso i wino, dobrze że jeszcze miał kilka złotych monet. Powoli zaczął jeść, przełykając z bólem mięso. Jak już się posilił, o ile można się posilić kilkoma kawałkami, chciał obejrzeć ranę. „Dużo krwi, nie dobrze”- pomyślał. „A boli jak cios zadany przez złego ducha”. Dopiero teraz spojrzał na gości, którzy podobnie jak on przyszli się uchronić, tylko szkoda że nie przed tym samym. Na dworze panował okropny ziąb, to tego nie przestawał padać śnieg. Rok temu to inaczej wyglądało, nikt go nie gonił, nie był ranny. Rozejrzał się po pokoju, mały chłopiec chował się za spódnicą mamy, jakiś stary chłop i kilku w średnim wieku, kobiety co najmniej dwie i dzieci, też dwoje, jeden starzec. „Po co ja tu przylazłem?” Już nie przyciągał zbytnio niepożądanego wzroku, oprócz tego chłopca, wpatrywał się w nieznajomego. Miał może sześć lat. Do środka weszło dwóch mężczyzn. Gdy usiedli, ten większy zaczął dobierać się do jednej z kobiet, nie umiejętnie prawdę mówiąc. Inni rozmawiali, śmiali się, coś sobie opowiadali, tylko ten chłopiec…
Gdy w obronie kobiety stanął jeden z mężczyzn, młodszy chciał wyskoczyć na niego zza stołu, powstrzymał go ruchem ręki jego towarzysz.
– Czy wiesz na co się porywasz? Usiądź w spokoju.
- Ona mówi żebyś ją puścił.
-A Ty to niby kto? - zapytał
-Jej mąż. – po chwili odparł
-Naprawdę? Ze mną będzie jej lepiej, spieprzaj.
Gdy mąż podszedł bliżej, młody już nie powstrzymany przez nikogo przystawił mu mały mieczyk do gardła.
-Nie słyszałeś? Spieprzaj!
Podniósł ręce i odszedł o kilka kroków.
-Zostaw mnie Ty świnio! – krzyczała,
-Zostaw tą panią jak prosi Cię po imieniu. – odezwał się
Oniemiały na chwilę przestał się zabawiać, albo raczej próbować się zabawić.
-Zamknij się albo zaraz Cię zabiję !! -młodszy zaraz do niego podskoczył,
„Jest narwany, dobrze.” Zrobił gest aby się do niego zbliżył, młody podszedł
-Bliżej, jeszcze.
Zerwał się, uderzył go w głowę rękojeścią od miecza, pad na ziemię nieprzytomny.
Teraz w jego ręku spoczywał długi chudziutki mieczyk.
-Glitri! Nic Ci nie jest? Ty durniu, co zrobiłeś mojemu bratu?!
Wyciągnął swój miecz, o wiele dłuższy i większy od miecza swego brata.
Zamachnął się, nie trafił. Shinto odskoczył w bok, sparował atak, odwrócił się i w tedy dopadł go ból, mocniejszy niż do tej pory. Poczuł pod na twarzy, poczuł jak rwą go wnętrzności, przyklęknął, zebrał siły. Kontem oka zobaczył nacierający miecz, zaparł się z całej siły, uderzył, miecz napastnika rozpadł się na kawałki. Shinto resztką sił kopnął go w splot, omdlały facet poszybował i uderzył z impetem o podłogę. Opadnięty z sił opadł na podłogę. Podbiegła do niego kobieta która była nękana przez człowieka, który teraz leżał nieprzytomny.
-Midoku!- powiedział starzec – pomóżcie jej, postawcie go na stole!
Usłyszeli tętent kopyt,
- Nie! Zabiją mnie i Was jak mnie tu znajdą!- wystękał.
-Na zaplecze, szybko
Do środka weszło dwóch mężczyzn, w zbrojach, czerwonych szatach.
Od razu napięcie w sali się zmieniło, wszyscy ucichli, Midoku podeszła do bliższego,
-Panowie chcę się posilić? Szukają noclegu?
-Milcz! Szukamy zbiega, na pewno tędy przechodził. Wysoki, w płaszczu jest bardzo niebezpieczny, jest ranny, za ukrywanie go będzie kara…!! – zobaczył stękającego faceta na podłodze – Kto to jest? Co się tu stało?
-Jakiś palant mnie zaatakował, mnie i brata.
- Gdzie jest teraz?
-Nie wiem. Na własnych nogach nie wyszedł bo go mocno zraniłem- łgał jak pies.
Spłoszone konie dały znak o sobie.
-Idź to sprawdzić- kiwnął palcem na towarzysza. Posłuchał
Odchylił płaszcz, dobrał swój krótki kryształowy miecz.
- Natychmiast mi go pokazać!! – krzyknął
- Jest z tyłu- powiedziała Midoku, wskazała palcem drzwi, odepchnął ją ręką.
Otworzył drzwi, prowadziły do innego pokoju, mniejszego
Shinto wyskoczył z za drzwi i naparł całym ciałem, żołnierz sparował cios, uderzył go pięścią w twarz. Shinto uchylił się pod impetem ciosu, zrobił piruet i wsadził mu do połowy miecz w plecy. Spocony opadł wprost w ramiona Midoku, która właśnie weszła.
- Nic Ci nie jest?
Milczał.
-Było ich dwóch? – po chwili zagadnął,
- Drugi jest na dworze.
Wyszedł tylnymi drzwiami. Wrócił po chwili.
-Potrzebuje noclegu i lekarza.- Upadł na podłogę.

-Wiesz że, nie możemy go tu trzymać. Przyjdą znowu.
-Wiem, zmienię mu bandaże.
Mężczyzna wyszedł z izby.
- Kiedy wyzdrowieje, będzie musiał odejść. - Starzec wypuścił dym z fajki,
-Wiem, ale on mi pomógł, chociaż tyle dla niego zrobię, przecież to nic wielkiego.


teoretycznie powinien być ciąg dalszy, ale nie moge... nie umiem nic dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Takeda



Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 37
Skąd: Olsztyn

 Post Wysłany: Sro Lip 05, 2006 9:50 pm   Odpowiedz z cytatem
Hmm... jeżeli mam być szczery to...
1. Troszkę dziwne imiona:) (wiem, że marzy Ci się być samurajem jak mi, ale do powieści truszkę nie pasuje
2. Z deczka pogmatwana akcja. Raz tu jeden wchodzi z zakrwawioną nogą, puźniej jest jakiś pijany zboczeniec, dwóch braci... A ten shinto, to ten co wchodzi na początku do gospody? Mogłeś imię jakieś na początku podać, żebyśmy choć troszkę poznali g. bohatera.

Nie mówię Ci tego ze złośliwości, jedynie z czystej sympatii, żebyś nie zmarnował takiego talentu.

Bądź pozdrowiony

_________________
Spokojny niczym las, nieporuszony niczym góra, szybki niczym wiatr, zachłanny niczym ogień- na niebie i ziemi tylko mi należy się podziw - Fu-Rin-Ka-Zan
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chou



Dołączył: 23 Kwi 2006
Posty: 432
Skąd: Opole

 Post Wysłany: Czw Lip 06, 2006 8:06 pm   Odpowiedz z cytatem
Haha, jaki wstyd, ale oki, bawię się . Jak jeszcze te nieszczęsne gimnazjum było to o 5.00 się stawało i pisało tak, tak… To co tu zaraz wkleję, to oszczekał było pisane przeze mnie w wieku 13-14 lat, a żeby ktoś zobaczył różnice, mam teraz 17 (dokładnie za 21 dni). A więc zobaczycie mase błędów (jeżeli ktoś zdobędzie się na odwagę i przeczyta ten marny post).

Była to cicha noc. Blask księżyca oświetlał dachówki wielkiego domostwa, które było otoczone przez wielkie konary i ciemne niezadbane drzewa. W jednej z komnat na wielkim łożu leżał młodzieniec. Księżyc oświetlał jego ładną młodziutką twarz. Po jego czole spływały wielkie zimne krople potu, całe jego ciało drżało, gdy nagle z przerażonym wrzaskiem obudził się. Siadł na łóżko, a w jego wielkich czarnych oczach było widać przerażenie. Młodzieniec powoli się uspakajał, gdy nagle ktoś otworzył jego drzwi do pokoju. W progu stanął chłopak niewiele lat straszy. Wszedł do pokoju, zamkną drzwi, a po chwili ciszy odezwał się do młodzieńca na łóżku:
- Kin, co tym razem? Idź spać.
- Ten koszmar, znów, znów go widzę.- Powiedział z drżącym głosem.
Chłopak wpatrywał się jeszcze przez krótką chwilę w niego, po czym idąc w stronę drzwi powiedział:
- Demonów nie ma, nie istnieją po prostu.
Młodzieniec zaciskając dłonie z pościelą i drżąc po całym ciele powiedział ze strachem w głosie:
- Ty, ty tego nie rozumiesz, nie, nie chcesz zrozumieć. Tym demonem to, to jestem ja, ja nim jestem!
Jednak chłopak w ciszy odszedł zamykając drzwi za sobą. Szedł on długim korytarzem i z chytrym uśmiechem mówił do siebie:
- To dobrze ze jesteś demonem, a po co mi człowiek. Ha, ha, ha.
Kin leżał na łóżku ze łzami w oczach i rozmyślał o koszmarze, który każdego dnia go widział w śnie:
„ W wielkim mieście gdzie w większości znajdowały się same wielkie budynki, w ich slumsach pomiędzy budynkami przebywały liczne szarże ludzi bezdomnych, konfidentów i innych z najgorszych odpadkach ludzi. Tam właśnie na światło dzienne przybyło niemowlę. Jego matka była jeszcze młodziutka, a dlatego ze nie miała jak wychować dzieciaka porzuciła go koło kontenerów. Dziecko tam leżało pomiędzy odpadkami i resztkami jedzenia. Gdy nagle do niemowlęcia podeszła wysoka postać, jej twarz była zasłonięta przez liczne chusty a blask księżyca oświetlał tylko końce ubioru mrocznej postaci. Postać ta przyklękła i wzięła niemowlę na ręce poczym zwróciła się do dzieciaka:
- Od dzisiaj jesteś demonem, tobie było dane, żebyś ty opanował ten cały marny świat. Od dziś jest to twoje przeznaczenie, zniszczyć wszystko, co dobre i co rodzi się w dobro.
Wielkie ciemne oczy niemowlęcia wpatrywały się w ciemno-fioletowe miłe oczy nieznajomej osoby. Po chwili postać odeszła zostawiając niemowlę w szacie z napisem, „魔” co znaczy tyle, co diabeł. Z tego niemowlęcia wyrósł młody chłopak w wieku 12 lat. Dzieciak ten krążył po slumsach miasta szukając jedzenia i miejsca do spania. A każdy, kto go widział wołał do niego:
- To ten diabeł, to Oni, ten przeklęty grzyb, bakteria!
- Patrzcie się na jego oczy, jak by chciał nas wszystkich pozabijać!
- Niech w końcu zginie demon przeklęty!
Na chłopca twarzy często pojawiały się łzy. Nikogo nie obchodził jego los, nikt nie wyciągnął mu pomocnej ręki. Zawsze był sam, błąkał się bez celu po ulicach miasta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Shinto



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 95

 Post Wysłany: Pon Wrz 18, 2006 10:08 pm   Odpowiedz z cytatem
ładne Chou, ale przykrótkie trochu
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chou



Dołączył: 23 Kwi 2006
Posty: 432
Skąd: Opole

 Post Wysłany: Sro Wrz 20, 2006 4:32 pm   Odpowiedz z cytatem
Dalsza część jest straszna, to było tylko wprowadzenie do historii. Może kiedyś przerobię to na komiks Ale dziękuję bardzo :)…
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Katae^^



Dołączył: 30 Sie 2006
Posty: 109
Skąd: Lublin

 Post Wysłany: Sro Wrz 20, 2006 9:17 pm   Odpowiedz z cytatem
Takeda napisał:
2. Z deczka pogmatwana akcja. Raz tu jeden wchodzi z zakrwawioną nogą, puźniej jest jakiś pijany zboczeniec, dwóch braci... A ten shinto, to ten co wchodzi na początku do gospody? Mogłeś imię jakieś na początku podać, żebyśmy choć troszkę poznali g. bohatera.


a ja tam wszystko rozumiem

Chou wszystkiego naj, naj troche spóźnione ;P ale zwsze
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Chou



Dołączył: 23 Kwi 2006
Posty: 432
Skąd: Opole

 Post Wysłany: Czw Wrz 21, 2006 9:15 pm   Odpowiedz z cytatem
Dziękuję bardzo…<rumieńce>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Aya Mayumi



Dołączył: 08 Sie 2007
Posty: 11
Skąd: Tokio

 Post Wysłany: Czw Paź 11, 2007 6:27 pm   Odpowiedz z cytatem
A ja...hmmmm, mam bujną wyobraźnię ale jestem krytyczna więc pisze, pisze i...niszczę Nie mogę napisać początku, zawsze brakuje mi tego CZEGOŚ . Oststnio nie pisałam nic ale po obejżeniu kilku filmów a zwłaszcza urywek "Edwarda nożycorękiego" i "Benny i Joon" z Deppem mam taki mały pomysł ale nie wiem czy coś z tego będzie:
Rupert z lekka (głupie słowo) chory psychicznie a może po prostu inny (jeszcze nie wiem). Mający jakieś tam zdolności (może magiczne). Nie lubiany za bardzo przez swoją "odmienność", przygarnięty (że tak powiem) przez dziewczyne która się w nim zakocha. Czasem dostanie łomot na ulicy ale z biegiem powieści to on będzie dawał "żulom z ulicy" w dziób.
No i tu mam problem. Jak zacząć? Ile ma mieć lat? Może ktoś podpowie? No i co o tym uważacie? Bo ja jestem samokrytyczna jeśli chodzi o pisanie

_________________
Dewa matta! ^,^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Keii



Dołączył: 18 Lip 2007
Posty: 141
Skąd: ターノブスキエ山

 Post Wysłany: Czw Paź 11, 2007 6:33 pm   Odpowiedz z cytatem
Związane trochę z Japonią?
Cóż, moje opowiadanie *link*, które związane jest z nią w bardzo niewielkim stopniu.

_________________
japonia


Ostatnio zmieniony przez Keii dnia Pon Lis 12, 2007 10:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG
..:Colinka:..



Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 312
Skąd: Śląsk

 Post Wysłany: Pon Lis 12, 2007 10:37 pm   Odpowiedz z cytatem
Shinto świetne opowiadanie! Chcę czytac co dalej...?
Musisz dokończyć

Chou, Twoje przeczytam jutro; fajnie się zaczyna

_________________
..:I'm listening
to a music never ending.
My baby,
don't you know I'll never let you down.
You've oppened me,
To so many different endings.
But baby,
I know that you'll always be around... --> by U.H. :..
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Numer GG
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Japonia :: Literatura Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
 


Polecamy: generator cv Katalogowanie Literatura, Wiersze » Oriflame » Albergo Valencia