| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Kamiya


Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 14
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 11:09 am |
|
|
|
| Nie chcę być złośliwa i uogólniać, ale jak do tej pory to, z japonistyki samych kosmitów poznałam... Wszystkie te osoby zadzierały nosa i wydawało im się, że jak już studiują na jp. to, trzeba im się kłaniać w pas, podczas gdy co roku przyjeżdża na NS do Warszawy gro osób, które z japonistyką nie mają nic wspólnego, a wymiatają o wiele lepiej niż japoniści (Że nie wspomnę o dodatkowych umiejętnościach, które nabyli w toku innych studiów.) Pamiętam dziewczynę z japonistyki w Poznaniu, która przemądrzała się, jaki to ten egzamin niby łatwy, a potem wyszła z testu z nieciekawą miną i wyklinała jak można taki test ułóżyć… |
|
| Powrót do góry |
|
|
Yatchan


Dołączył: 21 Lip 2006 Posty: 141 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 12:36 pm |
|
|
|
Cóż, nie da się ukryć, że na te studia dostaje się wiele osób, które się nie nadają, ale wynika to też z tego, że wystarczy mieć dobrze zdaną maturę i nie ma możliwości uwalenia takiego świrusa na rozmowie kwalifikacyjnej.
Co do poziomu - jak na każdych studiach są lepsi i gorsi. Niektórzy nawet kończąc japonistykę nie potrafią porządnego zdania sklecić. Ale ci z 3-go roku, którzy nie są w stanie zdać 3kyuu, to muszą być jacyś sprawni inaczej, przecież to jest poziom początku 2-go roku. |
|
| Powrót do góry |
|
|
metaloludek


Dołączył: 23 Sty 2009 Posty: 67 Skąd: katowice
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 1:51 pm |
|
|
|
| nie wiem jak to na japonistyce wygląda ale o poziomie ucznia często decyduje nauczyciel ... który często gęsto na studiach jest tylko po to by sprawdzić obecność, posiedzieć 90 minut i po miesiącu zainkasować wypłatę .... ja tak miałem na chemii i dlatego zrezygnowałem po semestrze. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Yatchan


Dołączył: 21 Lip 2006 Posty: 141 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 2:21 pm |
|
|
|
U nas takiej sytuacji nie było, ale zajęcia na japonistyce dają tylko pewne podstawy i wszystkiego się na nich nie nauczysz. Dużo zależy od tego, ile poświęcisz japońskiemu poza uniwerkiem. Tak więc moim zdaniem, w tym przypadku w większym stopniu o swoim poziomie decydujesz Ty sam. Jak mogą być dobrze obeznani z językiem ludzie, którzy rzucają komentarze typu: "Jak to? Ty czytasz książki po japońsku dla przyjemności???". Albo tacy, którzy nie chcą wcześnie zaczynać czytania książek i gazet, bo twierdzą że znają za mało słów i musieliby ciągle zaglądać do słownika. No i czekają nie wiadomo na co, myśląc chyba, że na 4-tym czy 5-tym roku ich poziom w jakiś magiczny sposób sam się nagle poprawi.
Japonistyka ma tę przewagę nad nauką na własną rękę czy na kursie, że narzuca pewien rygor, który ciężko jest samemu osiągnąć (w końcu jesteśmy leniwi). Te 20 godzin zajęć językowych w tygodniu przyzwyczaja do codziennego obcowania z językiem i ciężej wymigać się "dzisiaj może nie, nie chce mi się, zrobię to jutro". |
|
| Powrót do góry |
|
|
Niltinco


Dołączył: 19 Cze 2005 Posty: 1698 Skąd: Olkusz
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 3:59 pm |
|
|
|
Już wcześniej nie raz pisałam, że poziom uczącego się japońskiego w dużej mierze zależy od niego samego i na każdym uniwerku czy w szkole prywatnej będą lepsi i gorsi, dlatego ten podział utrzymujący się od lat, że:
- UAM wymiata pod względem języka
- UW rządzi w kwestii wiedzy o kulturze
- UJ ssie (wiadomo co)
jest krzywdzący dla studentów każdego z uniwerków bo nie jest powiedziane, że na UJ nie znajdzie się ktoś wyjątkowo uzdolniony językowo, a na UAMie nie pojawi się talent z jakiejś dziedziny dotyczącej kultury.
Z drugiej strony na każdej japonistce większość ludzi to raczej ci przeciętni i jeśli uczelnia nie zadba o wysoki poziom nauczania, odpowiedni rygor, sporą ilość zajęć z języka to sami z siebie nagle nie skoczą na rewelacyjny poziom. Bądźmy realistami, jeśli mamy 2 studentów uczących się poza szkołą przez mniej więcej tyle samo godzin, ale każdy z nich ma inną ilość zajęć z japońskiego w szkole to chyba wiadomo, któremu z nich będzie łatwiej opanować japoński na lepszym poziomie. Dlatego też nie można powiedzieć, ze wybór uczelni się nie liczy bo samemu można wszystko osiągnąć. Czasem jednak potrzeba odpowiedniego pokierowania uczniem, czasem by ktoś wziął się za siebie potrzebuje bata nad głową. Im częściej student obcuje z japońskim na zajęciach tym szybciej przyzwyczaja sie do posługiwania się nim. Poza zajęciami nie każdemu chce się poświęcać tyle czasu na ćwiczenia łatwiej sobie znaleźć jakąś wymówkę, a na zajęciach jednak każdy musi być skupiony i chcąc nie chcąc czegoś się uczy. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kamiya


Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 14
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 5:13 pm |
|
|
|
Tu muszę Ci przyznać rację, że ,,bat'' o którym mówisz, działa z pewnością motywująco, ale podkreślam raz jeszcze, że ilość wysiedzianych godzin nie koniecznie musi przekładać się na jakość... Ja np. jakiś czas temu, na 3 kyu NS, uczyłam się trzy tygodnie (uczył mnie Przyjaciel-Japończyk) , a studenci japonistyki ponoć cały pierwszy rok potrzebują na opanowanie takiego materiału. Mnie jakoś udało się dobrze zdać egzamin bez 20 godzin jp. w tygodniu...  |
|
| Powrót do góry |
|
|
Yatchan


Dołączył: 21 Lip 2006 Posty: 141 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 5:20 pm |
|
|
|
Wiesz Nilti, w tym podziale coś jest. Jako absolwent UW niechętnie to przyznaję, ale ostatnio UAM zaczyna nas przeganiać pod względem językowym. Widać to zarówno po wynikach egzaminu na stypendium (znacznie większa procentowa zdawalność - w tym roku do rozmowy dopuszczono o 1 osobę więcej z UAM niż z UW, mimo że na egzamin tych drugich stawiło się niemal 2 razy więcej), jak i wynikach benron taikai (chociaż tutaj wynika to raczej z tego, że na UAM wykładowczynie naciskają na studentów i ćwiczą z nimi, a warszawka wybiera się raczej niechętnie i często "na odwal się"). Myślę, że powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, a przede wszystkim:
- nas na UW jest po prostu za dużo
- UAM ma więcej native'ow na dwukrotnie mniejszą liczbę studentów
Z drugiej jednak strony, rozmawiałem swego czasu z senseiem Okazaki, który powiedział, że co prawda poziom średni wzrósł, ubyło jednak jednostek wyraźnie wybijających się zarówno na +, jak i na -.
Co do rządzenia w kwestii wiedzy o kulturze... hmm może rzeczywiście mamy trochę więcej zajęć pozajęzykowych, ale nie byłbym tego taki pewien. Nasza przewaga wynika raczej z dłuższej tradycji (22 lata japonistyki na UAM a 53 lub 90 w zależności od sposobu liczenia na UW robi swoje) - mamy lepiej wyposażoną biobliotekę i póki co wciąż więcej "wielkich" nazwisk w kadrze, jednak te różnice z czasem będą się wyrównywały.
O UJ wiem stosunkowo najmniej, miał swego czasu problemy kadrowe, ale idzie powoli do przodu i powinno być coraz lepiej. Niestety, procentowa zdawalność egzaminu na stypendium na pewno niższa niż na UAM.
Ale jest tak jak mówisz - jak ktoś ma talent i dużo samozaparcia, to będzie się wybijał na każdej uczelni. A z lenia i beztalencia językowego nawet najlepsi wykładowcy orła nie zrobią.
@Kamiya: to Ty musisz być prawdziwym geniuszem językowym, skoro w 3 tygodnie byłaś w stanie opanować kilkaset kanji, 1000+ słów i solidne podstawy gramatyki. Ja potrzebowałem 2 lat, żeby być w dolnej granicy zdawalności 2kyuu, a 常用漢字 wymagało 3, chociaż nie przeczę, że dałoby się zrobić to szybciej.
Ostatnio zmieniony przez Yatchan dnia Sob Mar 21, 2009 5:32 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
|
Pekka (^_^)


Dołączył: 18 Lut 2009 Posty: 121 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 5:29 pm |
|
|
|
Innymi słowy to nie wykładowcy, native speakerzy czy nawet najlepiej dobrany program nauczania decydują o jakości nauki języka, tylko sami uczniowie.
Jeśli ktoś nie wie, na czym polega nauka języka obcego, jeśli sam nie weźmie się w garść, to najlepsze uniwersytety nie pomogą. W szkole to się jeszcze nikt niczego porządnie nie nauczył - i to potwierdzą WSZYSCY, którzy się czegoś nauczyli.
Żeby nie odbiegać od tematu dotyczącego tej lub innej konkretnej szkoły: Jeśli ktoś się zastanawia, czy iść, czy nie iść, to niech najpierw zada sobie pytanie: "Po jakiego grzyba się tam pchać?". O to martwiłbym się bardziej, a nie o program nauczania, czy wykładowców. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Niltinco


Dołączył: 19 Cze 2005 Posty: 1698 Skąd: Olkusz
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 6:58 pm |
|
|
|
| Yatchan napisał: |
| Wiesz Nilti, w tym podziale coś jest. Jako absolwent UW niechętnie to przyznaję, ale ostatnio UAM zaczyna nas przeganiać pod względem językowym. |
Czyli jednak to na jakiej uczelni człowiek studiuje ma znaczenie bo jakby na to nie patrzeć to UAM, UW i UJ mają porównywalną ilość godzin z japońskiego w ciągu roku, ale być może różnice są w sposobie prowadzenia zajęć.
Kamiya, nie wmówisz mi, że zaczynając zupełnie od zera opanowałaś materiał na 3 kyuu w 3 tygodnie bo porównując się ze studentami stwierdziłaś, że oni ten materiałem muszą opanować wciągu 1 roku czyli startują od nauki kany i zdań typu "to jest kot".
Wcześniej też ktoś napisał, że jacyś studenci z 3 roku japonistyki nie dali rady zdać 3 czy nawet 4 kyuu. No to już totalny bullshit bo aby zdać egzamin w sesji letniej na 1 roku trzeba mieć opanowany materiał do 3 kyuu włącznie, więc takie osoby nie mogłyby się znaleźć na 3 roku. Co innego jeśli do egzaminu podchodziły na 1 roku bo wtedy to jest dość prawdopodobne. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kamiya


Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 14
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 10:38 pm |
|
|
|
Nie powiedziałam, że uczyłam się na 3 kyu zupełnie od zera, bo zdałam wcześniej 4 kyu. W trzy tygodnie opanowałam to, czego brakowało do zdania następnego egzaminu. Uczyłam się z 2 książek, jedna; czerwona gramatyka na 3 kyu, a druga z testami; biała książka z granatowym paskiem (chyba jedne z bardziej popularnych...?) Nie mówcie mi, że to jakiś wyczyn, bo tego materiału naprawdę nie było dużo... Może po prostu naukę ułatwiła mi znajomość innych języków, bo zawsze jest tak, że jak się opanuje jeden to, potem łatwiej się uczyć innych...
Mało tego na 2 kyu miałam 8 tygodniowy kurs słówek (różowa książka z geometrycznym wzorkiem) i 20 dniowy kurs kanji (czerwona książka z testami) i powiem Wam, że to się da zrobić w czasie 2-3miesięcy! Kanji i listing poszły mi naprawdę dobrze, polałam jedynie czytanie ze zrozumieniem, na którego ćwiczenie brakło mi czasu.
A co do tej uwagi o studentach trzeciego roku, którzy nie mogli zdać 3 kyu to, niestety uważam, że ktoś, kto o tym mówi, nie kłamał. Sama znam osoby, które po 3 roku były na takim egzaminie… A będąc w zeszłym roku w Japonii poznałam chłopaka, który był po 5 roku, a jego poziom był na 3 kyu. Zresztą sam mówił, że nie zdał egzaminu na 2 kyu. To naprawdę nie bujda. Zdarzają się i tacy… Także zgadzam się z Pekką w kwesti tego, że to nie od uniwersytetu, a od studenta zależy, czy się nauczy języka, czy nie. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Yatchan


Dołączył: 21 Lip 2006 Posty: 141 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 11:09 pm |
|
|
|
Czyli co? Zdajesz 4kyuu, potem przez rok się obijasz i na 3 tygodnie przed egzaminem douczasz się całego brakującego materiału? Chyba jednak nie... Uzupełnienie braków, a opanowanie całego materiału to jednak różnica.
2 miesiące na różnicę między 3 a 2kyuu? 700 znaków w 2 miesiące? Tu chyba też jednak uczyłaś się cały rok, a potem dorobiłaś intensywny kurs. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kamiya


Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 14
|
Wysłany: Sob Mar 21, 2009 11:42 pm |
|
|
|
| Z 3 kyu to było tak, jak mówisz, po zdaniu 4 kyu obijałam się ponad pół roku, choćby dlatego, że nie miałam książek. Potem przywiózł mi je Przyjaciel i przerobiliśmy je razem leżąc na plaży. Potem się znów ,,obijałam'', bo nie było czasu na japoński z powodu studiów. Przed samym egzaminem rozwiązałam kilka starych testów a potem go napisałam. Po 3 kyu nie miałam czasu na nic, bo pisałam mgr. Dopiero potem pojechałam do Jp. i kupiłam tam nowe podręczniki, z których uczyłam się jakieś 3 miesiące. Ej no, to nie jest nic specjalnego, książki są tak rozplanowane, że dziennie trzeba rozwiązać tylko 20 pytań testowych z kanjami, które zresztą powtarzają się w całej książce. I to nie było 700 nowych kanji, bo na 3 kyu umiałam więcej niż 350 wymaganych. Myślę, że umiałam wtedy jakieś 500. ( przynajmniej umiałam czytać, bo z pisaniem to, jak wiadomo gorzej). Książka ze słówkami rozplanowana jest podobnie. Dziennie masz do przyswojenia jakieś 30 słówek i potem do rozwiązania test. Uczysz się nowych słówek i kanji, a potem używasz ich w codziennych rozmowach. Jak masz kontakt z Japończykami na co dzień to, nie wylatuje to z głowy od tak. |
|
| Powrót do góry |
|
|
jabcook

Dołączył: 24 Paź 2007 Posty: 49
|
Wysłany: Nie Mar 22, 2009 12:47 am |
|
|
|
Nandico proszę nie udawać studenta filologi japońskiej na wssm. Zaciekawiło mnie kilka szczegółów w twoich wypowiedziach i przeprowadziłem małe dochodzenie. I o dziwo wujek google powiedział mi że osoba o identycznym nicku reklamuje filologie włoską wssm na innym forum. Oszustom mówię nie.
Co do poziomu nauczania cóż mogę powiedzieć. Wykładowcy się starają coś nam wpoić do głowy. Może nie zawsze to wychodzi ale są osoby które naprawdę wykazują się talentem. Ale prawda jest też taka że np w mojej grupie znajdują się osoby widmo pojawiające się na zajęciach raz na jakiś czas. A gdy już zagoszczą to podczas ćwiczeń zaniżają poziom przez swoja niewiedze. Ale tak to jest jak ktoś płaci i myśli ze to mu wystarczy. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Rocky

Dołączył: 28 Cze 2007 Posty: 162 Skąd: Zgierz
|
|
| Powrót do góry |
|
|
Niltinco


Dołączył: 19 Cze 2005 Posty: 1698 Skąd: Olkusz
|
Wysłany: Nie Mar 22, 2009 1:51 am |
|
|
|
Kamiya, skoro w 3 tygodnie uczyłaś się tylko do 3 kyuu to nie mów, że studenci japki mają na taką naukę rok bo w rok uczą się od podstaw czyli całe 4 i 3 kyuu. Warto też wspomnieć, że studenci nie uczą się wyłącznie zadań testowych, które właściwie ciągle się pojawiają na kolejnych egzaminach, ani nie ograniczają się jedynie do nauki odczytów wybranej grupki kanji, które też zwykle pojawiają się na testach. Studenci muszą uczyć się sporej ilości złożeń do każdego znaku i muszą te znaki znać czynnie jak i biernie. Nauka gramatyki też nie ogranicza się jedynie do możliwości późniejszego wyboru na teście (a właśnie, czemu tam nie ma pytań otwartych, ani wypracowań?) tylko muszą ją opanować tak by móc później pisać jak i mówić z użyciem wyuczonych konstrukcji.
Dalej dochodzi kwestia nauki konwersacji. Można znać sporo słów, można opanować wiele konstrukcji, a i tak płynne mówienie będzie przypominać zjazd gołym zadem po nie oheblowanej desce. Bez ciągłego kontaktu z kimś mówiącym po japońsku właściwie nie da rady nauczyć się płynnego mówienia i mówię to w oparciu o własne doświadczenia gdzie nadal walczę z blokadą językową i natłokiem zbyt dużej ilości myśli w chwili, gdy mam coś powiedzieć, a wtedy wiadomo, plącze się, której by tu konstrukcji lepiej użyć i jak to lepiej powiedzieć zamiast po prostu powiedzieć. JLPT ma tę wadę, że w ogóle nie sprawdza czy osoby, zdające na dany poziom potrafią komunikować się na tym poziomie.
Dobre opanowanie japońskiego to jednak coś więcej niż wyuczenie się jak zdać certyfikat. Nie wiem jak dobrze Ty sobie radzisz z japońskim. Czy potrafisz porozumiewać się na podanym przez Ciebie poziomie, czy dajesz sobie radę z czytaniem publikacji, które powinny być dla ciebie już nie taką czarną magią po opanowaniu gramatyki i podanej ilości słówek. I tak tego nie sprawdzę, ani nie mam takiego zamiaru.
Co do ludzi będących na 5 roku japonistyki i ledwo mówiących po japońsku na poziomie 3 kyuu, jeśli to nie bujda to mój komentarz w tej sprawie jest tylko jeden - LOL! No cóż, bimbało się na zajęciach to teraz bida w głowie.
Co do botów piszących posty za pieniądze na forach to niedawno była o tym mowa w tv. Już jakieś 3 dni temu zauważyłam, że identyczne posty odnośnie WSSM pojawiają się na innych forach tylko nick osoby piszącej był inny. Takie działania trzeba tępić bo faktycznie tylko szkodzą tym rzeczywistym studentom WSSM. A tak przy okazji to rektor Wilq musi być wyjątkowo zdesperowany skoro chwyta sie takich form promocji. Kolejny minus dla tego pana. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Kamiya


Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 14
|
Wysłany: Nie Mar 22, 2009 1:55 am |
|
|
|
Rocky; Chciałam mieć tytuł i papierek, bo w dzisiejszych czasach trzeba jakiś mieć, by uzyskać minimum materialnej gwarancji, jak to mawia mój Kolega. A uzyskanie tytułu magistra w naszym kraju, jak większość z nas wie, niekoniecznie wiąże się z samorozwojem...
Niltinco; Co do mojej znajomości języka to, jest wystarczająca, żeby jeździć co roku do Japonii i tam pracować, że nie wspomnę o tym, iż pracę magisterską napisałam z użyciem japońskich tekstów, jak i zarówno przeprowadzałam wszystkie wywiady do niej potrzebne w tymże właśnie języku. Więc, jak widać, nie tylko wyuczyłam się odpowiadać na pytania testowe do NS. No, ale co ja się będę tłumaczyć...
:-P |
|
| Powrót do góry |
|
|
slawek15


Dołączył: 04 Lip 2005 Posty: 697 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Nie Mar 22, 2009 5:22 am |
|
|
|
Nihongo Nōryoku Shiken wśród różnych egzaminów językowych jest jednym z prostszych i przygotowanie się do niego zajmuje stosunkowo mało czasu. Ale 3 tygodnie na zrobienie różnicy między 4 a 3 kyuu? Coś mi się wierzyć nie chce. Ok, można przerobić materiał tak, by być w stanie zdać egzamin, ale nie znaczy to, że poziom języka faktycznie tak wzrósł, bo tego się nie da zrobić w 3 tygodnie.
Co do uczenia się japońskiego na japonistyce, to studia dają coś, czego nie da żaden kurs ani nawet pobyt w Japonii - szeroki przygotowanie kulturowe i językoznawcze, dzięki czemu nie tylko zna się język, ale także wie się sporo o kontekście jego używania oraz można co nie co o nim powiedzieć. Wiedza studenta japonistyki o języku japońskim jest często większa niż większości Japończyków.
Ale student piątek roku japonistyki na poziomie 3 kyuu? Nie wierzę, po prostu jako student japonistyki nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić, bo wiem, że nikt by takiego studenta na siłę nie trzymał i nie wiem, jak takiej osobie udało się do piątego roku dotrwać. Niektórzy mówią lepiej, niektórzy gorzej, ale poziom 3 kyuu jest tak banalnie prosty, że rok japonistyki i może jeszcze z miesiąc, dwa drugiego roku spokojnie starczają, by bez przygotowania specjalnego ten egzamin zdać. Wiem z doświadczenia. |
|
| Powrót do góry |
|
|
smisio84

Dołączył: 19 Mar 2009 Posty: 4
|
Wysłany: Pon Mar 23, 2009 8:46 am |
|
|
|
[quote="jabcook"]Nandico proszę nie udawać studenta filologi japońskiej na wssm. Zaciekawiło mnie kilka szczegółów w twoich wypowiedziach i przeprowadziłem małe dochodzenie. I o dziwo wujek google powiedział mi że osoba o identycznym nicku reklamuje filologie włoską wssm na innym forum. Oszustom mówię nie.
No to ciekawe??? |
|
| Powrót do góry |
|
|
nandico

Dołączył: 11 Lut 2009 Posty: 10
|
Wysłany: Pon Mar 23, 2009 8:49 am |
|
|
|
jabcook!!!!!
Rzeczywiście przestępstwem jest kończyć jedną filologię i zaczynać drugą!!!! Nie ma co ukrywać, jestem na filologii włoskiej (którą juz kończę) i na pierwszym roku filologii japońskiej, ot i cała filozofia!!
Wiele ludzi tak robi, żeby podwyższyć sobie kwalifikacje i czy to takie straszne????....to chyba dobrze, że ktoś sie stara i chce coś w życiu osiągnąć i czymś się pochwalić, że się nauczył i zna nie tylko język angielski, który jest już oklepany...!!!!!!!!!!!!!!
Polecam wszystkim dokształcać się w różnych kierunkach, bo to jest inwestycja w samego siebie na całe życie!!!!!!!!!!
Pozdro |
|
| Powrót do góry |
|
|
jabcook

Dołączył: 24 Paź 2007 Posty: 49
|
Wysłany: Pon Mar 23, 2009 9:02 am |
|
|
|
Nie to nie jest przestępstwo. Ba powiem iż nawet wskazane jest podwyższać swoje kwalifikacje.
Lecz
Po pierwsze na roku niema osoby która studiuje drugi kierunek.
I po drugie
| nandico napisał: |
Ja jestem studentem japki i to nie jest żadna pseudo reklama.. więcej co się dzieje na zajęciach i co przerabiamy napiszę później, bo zaraz zajęcia mi się zaczynają i nie chcę się spóźnić.. Cudo techinki Wi-fi:D
Pozdro |
Post był pisany w czwartek. I niestety ale w ten dzień. Na tak małą liczbę osób na wykładzie. Zwrócił bym uwagę na kogoś z japonistyki używającego laptopa. |
|
| Powrót do góry |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
|